Halo, JCommerce!

05Styczeń 2015

– Mikołaju!
Cisza.
– Mikołajuuuu!
Cisza.
– Kochaaaniee!
Nadal nic.

Pani Mikołajowa odłożyła „Czysty kod. Podręcznik dobrego programisty” i z westchnieniem udała się do sąsiedniego pokoju. Przy rozpalonym kominku, w bujanym fotelu siedział święty Mikołaj. A tak przynajmniej wnioskowała pani Mikołajowa po zwisających z fotela krótkich nóżkach w znajomych, czerwonych skarpetach, gdyż reszta postaci była zasłonięta wielką, rozłożoną gazetą.

– Miki! Ileż mam Cię wołać? – zakrzyknęła nieco już poirytowana kobiecina, próbując wyrwać mężowi gazetę z dłoni, krążąc jednocześnie myślami wokół debugowania.

– Cichaj kobieto! Widzisz, że czytam – odpowiedział święty Mikołaj, tonąc z powrotem w lekturze. Trzeba przyznać, że wielkość gazety była doprawdy imponująca.

– No tak! Znowu ten „Old Moto Świat”! Raz pojechał zabytkowym JTramwajem i od razu stał się wielkim miłośnikiem maszyn z poprzedniej epoki… Całymi dniami siedzisz w fotelu, jesz ciasteczka i oglądasz te stare auta. Kompletnie mnie zaniedbałeś! Już nie wspomnę o tym, że z tego braku ruchu nie mieścisz się nawet w największe spodnie! Jeśli tak dalej pójdzie, będziesz musiał owijać się czerwonym spadochronem.

– Ani chwili spokoju w tym domu. A Wy się tak nie śmiejcie! – Mikołaj łypnął okiem na reniferki, które trzęsąc się ze śmiechu próbowały schować się za kanapą. – Może rzeczywiście trochę się ostatnio zaniedbałem, ale spójrz kochanie, te samochody to istne cuda! Krągłe kształty karoserii, obicia foteli miękkie niczym…

– Dosyć! Jeżeli nie weźmiesz się w garść i nie zrobisz czegoś pożytecznego, to koniec z cynamonowymi ciasteczkami – powiedziała Mikołajowa, wracając do przerwanej lektury. – W gruncie rzeczy ta kara rozwiązałaby chociaż jeden problem – mruknęła z przekąsem.
Hmmm, no tego nie zniosę, pomyślał Mikołaj. Co by tu zrobić, żeby wilk był syty i owca cała, czyli zrobić coś dobrego, jednocześnie nie rezygnując ze swojej nowej pasji? Może tym razem dla odmiany jakiś prezent dla JPracowników… Szkopuł w tym, że zadowolić programistów będzie ciężko, przecież oni wszystko mają, a do fryzjera siłą ich nie zaciągnę… Chyba czas znowu pomęczyć wujka Google w poszukiwaniu inspiracji!

Mikołaj zasiadł do komputera i po wielu godzinach żmudnych poszukiwań rozparł się wygodnie w fotelu. Już wszystko wiedział.

Wierzcie mi, albo nie, ale tak właśnie zrodził się pomysł zorganizowania świątecznej imprezy integracyjnej dla pracowników JCommerce w klubie Old Timers Garage w katowickiej dzielnicy Piotrowice.

Mikołaj, zachwycony swym pomysłem przystąpił od razu do działania. Zwołał wszystkie reniferki i poprosił je o pomoc w sprawach organizacyjnych.

– Czarny Reniferku, zadzwoń i zarezerwuj klub. Szary Reniferku, Ty zajmij się zaproszeniem JGości. Biały Reniferku, nie zapomnij o ściągnięciu na miejsce JFoodTrucka. Rudolf wesprze organizację spektaklu, który obejrzymy w trakcie imprezy. Rudolf? Gdzie on się podziewa?

– Rudolf ma Daily Meeting.

– Och, rzeczywiście, zapomniałem. W takim razie spektaklem zajmę się sam.

Mikołaj i jego pomocnicy dopięli wszystko na ostatni guzik. I tak oto 20 grudnia załoga JCommerce tłumnie zgromadziła się w Old Timers Garage – teatrze i klubie muzycznym, mieszczącym się w dawnym budynku kina Piast. Tym, co wyróżnia to miejsce na tle innych, z pewnością jest wystrój rodem z USA, inspirowany historią motoryzacji.

Wieczór rozpoczął się przemówieniem Prezesa, który nie tylko podsumował bieżący rok i związane z nim osiągnięcia, ale także zainspirował zebranych do stawiania czoła nowym wyzwaniom roku 2015. Jest dobrze, ale będzie jeszcze lepiej! Dowodem na to były obiecujące wizualizacje nowych przestrzeni biurowych, które stworzą możliwości pracy kolejnym specjalistom z branży IT.

Wyjątkowo oryginalnym i nieco kontrowersyjnym elementem wieczoru był spektakl teatralny „Halo, penis?”, czyli wzruszająca historia o niezwykłej więzi łączącej mężczyznę i najdroższą mu część jego własnego ciała. Mimo, iż tematyka miała niewiele wspólnego z klimatem świątecznym, to cel został osiągnięty: przy kolejnych anegdotach wybuchały salwy niepowstrzymanego śmiechu.

Po wystąpieniu Andy’ego i jego Penisa przyszedł czas na zabawę. Parkiet niemalże przejęli przedstawiciele Javy, pozostałe działy w dużej mierze skupiały się w okolicach baru oraz szwedzkiego stołu. Była to idealna okazja do zintegrowania się osób ze wszystkich biur JCommerce. W ogólnym gwarze rozmów, muzyki, toastów i śmiechów, od czasu do czasu dało się usłyszeć poznańską gwarę czy śląskie regionalizmy. Na scenie pojawił się nie tylko Prezes, ale także uczestnicy JTalentShow, firmowa skrzypaczka Karolina Fedak oraz Paweł Mikler – wokalista i gitarzysta. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, iż to właśnie przy ich muzyce wszyscy bawili się najlepiej.

Kto zgłodniał podczas tanecznych wygibasów, mógł dodać sobie sił przy pomocy pożywnego burgera z JFoodTrucka. Wesoło było aż do samego końca! I tylko Mikołaj żałował, że nie odśpiewano kolęd, bo gdzie klimat świąteczny bez „Bug się rodzi, kod truchleje, choć nie w BIOS-ach osadzony…

Zapraszamy do fotorelacji:

Dodaj komentarz