Kategorie:

„Gdybyś ujrzeć chciał
Nadwiślański świt
Już dziś wyruszaj ze mną tam
Zobaczysz jak przywita pięknie nas
Warszawski dzień…”

Czesław Niemen dobrze prawił – rzeczywiście, warszawski poranek 29.03 pięknie przywitał nas – biegaczy, którzy zdecydowali się pokonać trasę półmaratonu w stolicy. Wbrew wcześniejszym niepokojącym prognozom, pogoda dopisała – piękne słońce towarzyszyło nam od startu do mety, a temperatura ok. 11 stopni była w sam raz. Jak dla mnie największym zagrożeniem przed startem była zmiana czasu, niosąca za sobą to ryzyko, że jeśli o niej zapomnę i przybędę na start według „starego” czasu, będę mogła co najwyżej pozbierać z trasy wyrzucone przez biegaczy kubeczki. Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem.

Wśród ponad 13 000 zgłoszonych znalazło się 4 przedstawicieli JCommerce w charakterystycznych żółtych JKoszulkach. Niestety koszulki okazały się za mało odblaskowe, by cała czwórka była w stanie odnaleźć się w tym tłumie przed startem, jednak łączyliśmy się myślami, przekazując sobie dobrą energię.

Wielkie brawa należą się organizatorom, którzy mimo trudności związanych z koniecznością zmiany trasy, spowodowanej pożarem mostu Łazienkowskiego, zdołali dopiąć wszystkie kwestie na czas. Kolejne wielkie brawa dla kibiców, którzy dopingowali nas na całej trasie, zaskakując przebraniami i oryginalnymi hasłami ( np. „Chuck Norris nigdy nie przebiegł półmaratonu – pobij Chucka!” albo „Ból przemija – chwała pozostaje”). Szczególnie urzekli mnie studenci, którzy „też walczyli z połówką” – patrz zdjęcie :)

 W JTeamie padły rekordy życiowe – szczególnie gratuluję Kasi, która w porównaniu do Silesii Marathonu z ubiegłego roku poprawiła się aż o 17 minut! Swój bieg podsumuję krótko: pierwsze 5 km dość zachowawczo, kolejne 10 km na pełnej, na 16 km zabrakło mi prądu :) Ostatnie 5 km było walką z bólem stopy, na szczęście walką zwycięską – udało mi się doczłapać do mety, poprawiając rekord życiowy o 3 minuty. Wniosek na przyszłość: więcej dłuższych biegów w trakcie przygotowań. Nasz Kuba, który w wyniku fatalnego zbiegu okoliczności nie odebrał pakietu startowego, mimo wszystko ruszył na trasę i pokonał ją w znakomitym czasie nieco powyżej dwóch godzin. Jednak zwycięzcą w JTeamie okazał się Krzysiek, który zameldował się na mecie po upływie 1 godziny 50 minut i 50 sekund.

JTeam pokazał moc i nie jest to nasze ostatnie słowo! Kolejny półmaraton biegniemy w powiększonym składzie już 12 kwietnia w Dąbrowie, licząc na kolejne rekordy.

Dodaj komentarz