Ma słabość do żywiołu, który jest nie do zatrzymania. Wie, że jeden błąd może doprowadzić do tragedii. Kinga, która na co dzień pracuje jako Junior Front-End Developer, po godzinach spędzonych w biurze bawi się ogniem. Razem ze swoim mężem tworzy artystyczne widowiska fireshow. Te pokazy to jej drugie życie! 

Taniec ognia

Każdy spektakl fireshow wymaga wielkiej precyzji, a same manipulacje płonącymi przedmiotami mają wzbudzać wśród widzów wiele emocji – od zachwytu do niepokoju. Tego rodzaju przedstawienia stały się dzisiaj prawdziwą sztuką, w której raczej nie ma miejsca na improwizację. – Każda drobna pomyłka może doprowadzić do jakiegoś oparzeniamówi Kinga, która od kilku lat ze swoim mężem działa w duecie Lividus Ignis. Razem zajmują się aranżacją występów z użyciem prawdziwego ognia! Nasze pokazy przeplatane są efektami pirotechnicznymi dodającymi atrakcyjności widowisku. Wykorzystujemy zarówno kolorowe flary, dymy jak i stroboskopy oraz pirotechnikę sceniczną – mówi programistka. Aby show było dynamiczne i jak najbardziej przyjazne dla oka, różnorodność w trakcie występów jest konieczna. Ze względu na dużą ilość ognia, zawsze największe wrażenie robią na widzach płonące wachlarze – dlatego są tak efektywne.  Podczas naszych występów chcemy wciągnąć obserwatorów w magiczny świat, aby na chwilę zapomnieli o tym, co dzieje się wokół nich – komentuje Kinga.

 

Uwaga! Awaria

Nigdy do końca nie wiadomo, co może wydarzyć się podczas spektaklu, w którym wykorzystuje się płonące akcesoria. W związku z tym spraye chłodzące i dobrze wyposażona apteczka zawsze znajdują się w pobliżu miejsca występu. Kinga i jej mąż czasami nawet wolą się troszkę sparzyć, aby tylko doprowadzić przedstawienie do końca. Tydzień przed własnym weselem, nasza programistka zupełnie przypadkowo dotknęła wachlarzem ogniowym swoich włosów – Jak tylko poczułam ten specyficzny zapach to od razu wiedziałam, że coś się dzieje. Naprawdę się wtedy wystraszyłam, ale na szczęście włosy stopiły się tylko troszeczkę. Od razu udało mi się to wyczesać – mówi. Nigdy nie zapomni momentu, kiedy po raz pierwszy udało jej się wykonać triki z wykorzystaniem płonącego sprzętu. Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem, mimo to w pobliżu czuwali znajomi, którzy byli przygotowani na wypadek jakiejś awarii. Od tego momentu zabawy z ogniem wciągnęły ją na dobre.  – Zawsze miałam respekt do ognia i tą świadomość, że z tym żywiołem nie ma żartów i trzeba naprawdę uważaćmówi Kinga.

 

Krzepa w rękach

Przygotowanie choreografii to zawsze duże wyzwanie. Wszystkie elementy muszą ze sobą jak najbardziej współgrać, aby tworzyć jeden, spójny obraz. Szczególnie trudne są synchrony, w trakcie których zespół musi wykonywać identyczne figury. Wtedy nikt nie może się pomylić. Dodatkowo każdy występ wymaga siły fizycznej ze względu na ciężar akcesoriów, które się wykorzystuje. – Trzeba mieć naprawdę krzepę w rękach, aby utrzymać nasączony łatwopalnymi substancjami sprzęt. Nie można w trakcie występu nagle sobie zrobić przerwy! – śmieje się Kinga. Pokazy zazwyczaj trwają kilkanaście minut, ale na treningach spędza się długie godziny. Wtedy także oswaja się z ogniem i uczy się go nie bać. Zespół bardzo dużą uwagę zwraca na bezpieczeństwo. Stroje, które wykorzystują, są zrobione z odpowiednich materiałów, które nie mogą być łatwopalne. Żadne sztuczne materiały nie wchodzą w grę, bo nawet najmniejszy błąd może wywołać niebezpieczeństwo. Czy w takim wypadku można nosić tylko zbroję rycerską? Wręcz przeciwnie! Tu nawet krój ubrań musi pozwalać na swobodne wykonywanie wszystkich trików, aby nic przypadkiem nie zaczepiło się o wykorzystywane rekwizyty. 

cdn.

O malowaniu światłem, uroczystości rycerskiej, w której Lividus Ignis brał udział oraz o tym dlaczego przerwa od kodowania jest taka przydatna, będzie można dowiedzieć się z drugiej części tekstu!

 

Dodaj komentarz