Przerwa od kodowania

Ludzie, których spotykamy na naszej drodze, mogą diametralnie zmienić nasze życie i podejście do niego. Również przypadek zadecydował, że nasza Front-End Developer wciągnęła się w fireshow. Pierwszy raz miała styczność z tym hobby w liceum, kiedy jej koleżanka przyniosła na jedną z lekcji swoje zabawki – tak wtedy określiła sprzęt treningowy. W jego skład wchodziły zwykłe piłki tenisowe, które zostały zamontowane na łańcuchach. Po drugiej stronie znajdowały się specjalne nakrętki na śruby. – Kiedy na to spojrzałam, to stwierdziłam, że bezpieczne na pewno to nie jest – śmieje się Kinga, która dopiero później dowiedziała się, że sceniczna wersja tego sprzętu płonie żywym ogniem. Kiedy tylko sama spróbowała wykonać najprostszy trik, to nie było już odwrotu. – Wtedy już wiedziałam, że to jest to, co chcę robić w każdej wolnej chwili – mówi całkiem poważnie. Każdy trening to przerwa od komputerowego świata i czas spędzony na świeżym powietrzu. – To hobby daje mi naprawdę dużo energii, to wspaniała odskocznia od kodowania, przerwa dla umysłu, trening koncentracji oraz koordynacji – mówi. Wiele rozwiązań technicznych, trików, Kinga podpatruje na spotkaniach kuglarzy. To zawsze okazja do wspólnej nauki, spędzania czasu w towarzystwie najróżniejszych artystów, żonglerów czy szczudlarzy.

 

Uzbrojeni w pochodnie

Zespół Lividus Ignis w swoje występy stara się także angażować publiczność, oczywiście zawsze z zachowaniem  pełnej ostrożności. Na przykład na weselach para młoda bardzo chętnie zapala duże serce, które później po prostu płonie. – Nie było jeszcze takiego pomysłu, którego byśmy nie zrealizowali!  komentuje Kinga. Najciekawszą uroczystością w której zespół Lividus Ignis brał udział, było wesele o tematyce rycerskiej. Stroje, w których występowali były specjalnie wystylizowane pod dany klimat. Z kolei muzyka rodem z rycerskiej biesiady ożywiała cały pokaz. Kinga zadbała o każdy szczegół, aby jak najbardziej dopasować scenerię do ogólnej tematyki. – Nawet nasze rekwizyty doskonale wpisywały się w klimat tej imprezy – mówi programistka. Pochodnie czy zabawy z ogniem na różnych wysokościach naprawdę robiły duże wrażenie. Ich celem jest, aby każdy pokaz bardzo zapadł widzowi w pamięć i został odebrany jako wyjątkowe show. – Kiedy rozpoczyna się muzyka to automatycznie przenoszę się do innej rzeczywistości. Nasze występy są pełne skupienia, dla mnie liczy się to, aby wszystko wyszło perfekcyjnie. To także próba sprostania wymaganiom widzów – mówi.  Sama nazwa zespołu “Lividus Ignis” oznacza “niebieski ogień”. To ma podkreślać fakt, że ich przedstawienia to także niezwykłe efekty dodatkowe, a nie tylko zwykła aranżacja pokazu przy pomocy ognia.

 

Malowanie światłem

Swoją działalność zespół poszerzył o pokazy świetlne tzw. lightshow. Podczas tego rodzaju występów wykorzystuje się sprzęt emitujący barwy za pomocą diod. Kinga i jej mąż dużą ilość czasu poświęcają także na tworzenie niektórych akcesoriów własnoręcznie. Dzięki temu posiadają spersonalizowane materiały, zgodne z własnymi upodobaniami. – Naprawdę dużą frajdę sprawia mi lutowanie. To także ogromna satysfakcja, że zrobiło się coś samemu! – śmieje się Kinga. Pomysł na zabawę ze światłem nie wziął się z przypadku. Występy świetlne to doskonała alternatywa dla przestrzeni zamkniętych, a także ciekawy dodatek do pokazów ogniowych. Nasza programistka nawet na własnym weselu, do choreografii pierwszego tańca wplotła elementy lightshow. – Chciałam wtedy zrobić pokaz z ogniem, niestety mój pomysł został szybko przygaszony. Stwierdzono, że w tym dniu nie powinnam tak bardzo ryzykować! – mówi.

 

Jak łączysz pracę zawodową ze swoją pasją?

– Na co dzień ukrywam się za monitorem, tworzę programy, aplikacje, z których ktoś korzysta. Z kolei w trakcie pokazów mam bezpośredni kontakt z ludźmi. To mnie naprawdę cieszy i daje dużo energii do działania! 

 

______________________________________________________________________________________

Dodaj komentarz