Kategorie:

Wiedziałam o tym, że w JJowie mamy wiele utalentowanych osób, tych którzy piszą „smukłe nuty algorytmów” i tych którzy w niecodzienny sposób potrafią umilić innym dzień domowymi wypiekami. Ale jest jeden taki ktoś, kto potrafi wzruszać, rozbawiać i czarować jednocześnie – Paweł M.
O tym, że Paweł jest nadzwyczajnym artystą przekonałam się pewnego jesiennego wieczoru w bielskiej kawiarni Blu. Tego wieczoru Blu była wypełniona miłośnikami dobrych rzeczy min.: gruszek, muzyki i misiów. Paweł wraz ze swoimi przyjaciółmi zagrali dla nas magiczny koncert. Znane utwory, w nowych, wyjątkowych aranżacjach i mnóstwo zabawnych dygresji, tak charakterystycznych dla Pawła. Ciężko oddać słowami zachwyt, który udzielił się wszystkim na sali. Myślę, że jedno zdanie wypowiedziane kiedyś przez znawcę muzyki zacnie zdefiniuje jak dobry był tamten koncert – „Najwięcej o muzyce zawsze nam mówi cisza, która panuje jak artysta występuje”.
Ale zanim jeszcze koncert się zaczął, nasz stolik zapełniły przysmaki i trunki rodem z wystawnych przyjęć króla Artura. Jednym z takich frykasów była gruszka…. niebylejaka gruszka, bo z laską cynamonu i kroplą jakiejś miksturki. Zdjęcie prezesa idealnie oddaje smak rzeczonego rarytasu 😉 Naszymi kompanami tego wieczora były JUrwisy, które wspólnie odkrywały tajniki zabaw klockami i misiami. I mimo wcześniejszych obaw, że dzieci będą psocić, przekonaliśmy się, że muzyka łagodzi obyczaje, nawet te malutkie 🙂


A zatem, Pawle Mikler, dziękujemy za już i prosimy o jeszcze!

Dodaj komentarz