JCommerce przede wszystkim kojarzy się z zatrudnianiem ludzi ze smykałką do programowania, natomiast wielu z nas, oprócz zamiłowania do IT, ma inne, fascynujące pasje. Jedną z takich osób jest Marcin Buro, w JC zajmuje stanowisko Senior PHP Developera, natomiast po godzinach… jest miłośnikiem enduro * (*Wikipedia: rodzaj sportu motorowego polegający na pokonaniu trasy o nawierzchniach asfaltowych, jak i terenowych). W dniach 17 -18 września Marcin brał udział w największych w Europie Środkowo-Wschodniej zawodach motocyklowych enduro. Była to trzecia edycja imprezy o nazwie Megawatt, a jej organizatorem jest RedBull. Co ciekawe, miejscem wydarzenia była Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów. Chociaż poprzednie edycje zawodów odbywały się dokładnie w tym samym miejscu, teren kopalni lubi zaskakiwać – cały czas ulega naturalnym przeobrażeniom, dlatego każda kolejna rywalizacja jest tak samo emocjonująca.

Jak wygląda Megawatt w liczbach? W zawodach wzięło udział 1000 uczestników z 18 krajów, a wśród nich był nasz człowiek, Marcin Buro!

Sama organizacja imprezy zasługuje na uwagę – w tym bardzo sprawna rejestracja i integracyjne imprezy towarzyszące, dzień przed zawodami zorganizowano wieczór „pod znakiem motocyklowego before-party, do którego wciągnęliśmy zawodników z sąsiednich stanowisk”, wspomina Marcin.

Właściwa część imprezy rozpoczęła się 17 września – to był czas eliminacji do wyścigu głównego. „Od samego rana wrażenie zrobiła na nas liczba kręcących się po padoku motocykli i zawodników. Atmosfery jaką buduje przeszło tysiąc offroadowych motocykli nie da się opisać. Na sesji treningowej, jaką zaczęliśmy po śniadaniu, udało nam się pojeździć z najlepszymi – w tym z Tadkiem Błażusiakiem, który jest polską perełką tego sportu. Niestety, za Tadkiem daliśmy radę jechać jakieś 5m. Tym razem musieliśmy uznać jego wyższość!.” Przegrana z mistrzem mogła mobilizować tylko do dalszej wytężonej pracy, dlatego przy podejściu do jazdy eliminacyjnej, należało dać z siebie wszystko.

„Około godziny 13.00 rozpoczął się start eliminacji, które składały się z dwóch prób – długiej i szybkiej motocrossowej oraz trudniejszej extrem na torze endurocross, gdzie zawodnicy musieli pokonywać przeszkody takie jak sekcje wielkich kamieni, ogromne rury czy ogromne opony. W międzyczasie ekipa RedBull zadbała o wspaniałe widowisko jakim był pokaz akrobacji samolotowych, co zrobiło na wszystkich ogromne wrażenie. Przed startem, obaj z kolegą mocno się stresowaliśmy w chwili gdy koła zaczęły się kręcić; strach i obawy zniknęły wraz z chwilą rozpoczęcia walki z czasem i swoimi słabościami. Daliśmy z siebie wszystko. Do głównego wyścigu wchodzi 500 z przeszło 1000 zawodników – konkurencja była ogromna, co oznaczało, że popełnienie jednego błędu mogło każdego wykluczyć z głównego wyścigu. W moim wypadku górę wziął pech. Na ostatniej sekcji kamieni na próbie endurocrossu spadł mi łańcuch przez co straciłem 5min. Straty, niestety, już nie nadrobiłem i spadłem na 620 pozycję co wykluczyło mnie ze startu w głównym wyścigu.”

Ten trudny dzień musiał mieć pozytywne zakończenie w postaci kolejnej imprezy integracyjnej. Kolejnego dnia, kolega Marcina, któremu udało się przejść eliminację, ukończył główny wyścig na 116 pozycji, co jest nie lada wyczynem (brawo Marek!). Chociaż samemu Marcinowi przypadek odebrał szansę na dalszą walkę, to absolutnie nie żałuje udziału w imprezie: „śmiało mogę powiedzieć, że RedBull zadbał o to, żeby ten event był ekstremalnie ciężki (o czym świadczy fakt że zaledwie garstka zawodników przejechała cała trasę w regulaminowym czasie). Oby więcej takich imprez i okazji do ściągania się z najlepszymi na świecie!”

W takim razie trzymamy kciuki, aby tego typu imprezy wypełniły przyszłoroczny kalendarz i życzymy Marcinowi samych udanych przejazdów! Obyś kiedyś prześcignął swojego guru!

 

Dodaj komentarz