12 – 13 maja brałem udział w Testing Cup, czyli Mistrzostwach Polski w Testowaniu Oprogramowania. Skąd ten pomysł? Chęć sprawdzenia się na tle innych testerów z całej Polski, uczestnictwo w konferencji i oczywiście dobra zabawa.

Do udziału zachęcił mnie mój kolega, który uczestniczył w ubiegłorocznej edycji. Bardzo chwalił nie tylko same zawody, ale także konferencję na której poznał kolejne narzędzia oraz brał udział w ciekawych wykładach, dających zupełnie nowe spojrzenie na jakość wypuszczanego przez Nas oprogramowania i technik, jakie stosujemy albo jakie moglibyśmy stosować.

Rano, tuż po zjedzeniu śniadania i podczas pięknej pogody, udałem się w kierunku miejsca konferencji TestingCup – na Stadion Wrocław.

Po odebraniu identyfikatora i zajęciu stanowiska, wysłuchałem krótkiego wprowadzenia do zawodów i ruszamyyy. Po cichu liczyłem na awans do finału, czyli na zajęcie miejsca w pierwszej dziesiątce w eliminacjach. Biorąc pod uwagę moje zaledwie trzyletnie doświadczenie w testowaniu oraz brak jakiegokolwiek doświadczenia w podobnych imprezach, zdawałem sobie sprawę, że podjąłem się naprawdę trudnego wyzwania.

Około 10:30 rozpoczęła się pierwsza runda. 120 minut i 24 zadania, czyli do znalezienia 24 błędy różnego rodzaju. Smoke testy przy każdym zadaniu nie wystarczyły, żeby znaleźć chociaż jeden błąd. Po 20 minutach wiedziałem, że muszę dokładniej przetestować wybrane formatki (zadania) bo inaczej nie wystarczy mi czasu na przetestowanie wszystkiego. Trzeba było głębiej poszukać błędów i przeprowadzić wybrane przypadki testowe. Przez pierwsze pół godziny szło jak po grudzie, ale później ruszyłem z kopyta! Moje nazwisko na tablicy wyników online widniało na 8 pozycji, co dawało mi znaczną szansę na awans do upragnionego finału.

15 minut przed zakończeniem tej rundy tablica została wyłączona, a ja miałem ostatnie chwile na przetestowanie jednego…góra dwóch zadań. Po 120 minutach oddałem raport i pozostało mi jedynie cierpliwie czekać na wyniki. W przerwie widziałem facebook’owy post JC ze mną w roli głównej, a pod nim like’i i komentarze osób trzymających za mnie kciuki – za to bardzo Wam dziękuję.

 Niestety, nie byłem wśród tych dziesięciu osób, które zakwalifikowały się do finału. Pozostało mi wykorzystać nagrodę pocieszenia podczas wieczornej imprezy integracyjnej, o której za dużo nie będę pisać 😉

W drugim dniu mojego pobytu we Wrocławiu odbywała się konferencja, której przewodnimi tematami była automatyzacja testów i testy bezpieczeństwa. Mnie najbardziej zainteresował ten drugi temat, gdyż ostatnio wdrażałem go w moim projekcie. Prowadzący prezentacje „Podstawowy arsenał testera bezpieczeństwa aplikacji WWW” Borys Łącki, zajmujący się pracą w tym obszarze już od ponad 10 lat, w 45 minut potrafił nie tylko wyczerpująco omówić problematykę, ale także wskazać drogę początkującym testerom bezpieczeństwa oraz zaproponować im przydatne narzędzia.

Dodaj komentarz