Przyprawiający o dreszcze ryk silnika, gęsty dym z rury wydechowej i niepowtarzalny wygląd – właśnie tym cechuje się legendarne auto – Pontiac Trans Am z 1995 roku. Jego właścicielem jest nasz .NET Developer z Katowic, Tomasz Kosowski – pasjonat starych, amerykańskich wozów, które mają pod maską dużo koni mechanicznych.

 

Amerykańskie Eldorado

Stany Zjednoczone cały czas kojarzone są z potęgą motoryzacyjną, to w końcu sam Henry Ford zrewolucjonizował system produkcji aut wprowadzając ruchomą taśmę produkcyjną. Mimo tego, że amerykańska motoryzacja uznawana jest za bardzo egzotyczną, to w Polsce działa niejeden klub zrzeszający miłośników i posiadaczy samochodów sprowadzanych zza oceanu. Cieszą się one naprawdę dużą popularnością – na naszych drogach amerykańskie auta cały czas wzbudzają zainteresowanie, a wiele osób marzy, aby przejechać się wozem, który kiedyś jeździł po Kalifornii czy Nowym Jorku. Jednakże nie zawsze to co amerykańskie jest lepsze – produkowanie aut przez takie duże koncerny jak Generals Motor czy Ford Motors Company odbywało się kiedyś na skalę masową. W związku z tym już z samej fabryki wyjeżdżały źle pomalowane auta, w których znajdowały się niedopracowane i niedopasowane elementy. – Po 20 latach eksploatacji mój egzemplarz ma lakier w fatalnym stanie – mówi Tomek. Pojawiają się także stereotypy na temat wozów zza oceanu, które często nie są prawdziwe i wprowadzają ludzi w błąd. Wbrew powszechnym przekonaniom te samochody wcale nie zużywają dużo paliwa. – Spalanie jest może troszkę większe niż w naszych codziennych samochodach – komentuje .NET Developer, który podczas każdego tankowania jest zagadywany na temat średniego spalania w jego aucie. Okazuje się, że jego egzemplarz spala średnio 12 litrów paliwa na sto kilometrów, przy prawie 6 litrowym silniku.
To naprawdę niewiele!

Zdjęcie: Agnieszka Wanat, https://agnieszkawanat.com

Zajawka na autka

Jak to każdego chłopca już od najmłodszych lat także Tomka ciągnęło do motoryzacji. Jednak zamiłowanie do typowych amerykańskich wozów pojawiło się kilka lat temu, kiedy jego przyjaciel zabrał go na zamknięty zlot tychże, odbywający się na wynajętym lotnisku. Samo wydarzenie zrobiło na nim bardzo duże wrażenie i od tego czasu maksymalnie się w to wkręcił. Wtedy też zaczęło mu się układać zawodowo i pojawiły się myśli, aby zacząć robić coś poza godzinami pracy, poza programowaniem. Dlatego zaczął jeździć na coraz więcej zlotów  – To poniekąd była też dla mnie wymówka, aby wyrwać się z domu i spróbować czegoś nowego – śmieje się. Tomek powoli dojrzewał do decyzji kupna swojego własnego, amerykańskiego klasyka. I nagle pojawiło się ogłoszenie – w Gdańsku był do sprzedania Chevrolet Camaro, egzemplarz, który wtedy było bardzo trudno dostać. Dwa tygodnie później auto znalazło się w garażu naszego .NET Developera. Nie była to najmocniejsza wersja tego modelu, jednak wtedy programista na własnej skórze mógł nauczyć się jazdy takimi samochodami. Od tego czasu miał już dwa samochody sprowadzone zza oceanu, aktualnie jest posiadaczem Pontiaca Trans Am z 1995r., który trafił do polski jako mienie przesiedleńcze, a wcześniej krótko jeździł po Kanadzie.  – Wiem, że w tym samochodzie naprawdę mogę się zrelaksować, szczególnie kiedy mam ciężki dzień – mówi. Dodatkowo dźwięk jaki wydaje brzmi naprawdę imponująco! – Jeżdżenie sprawia mi bardzo dużą frajdę, wycisza mnie i pozwala nabrać nowej energii. Lubię po prostu wsiąść za kółko swojego wozu i jechać przed siebie – komentuje. Szczególnie, że to nie jest jego podstawowe auto – jak sam mówi – na co dzień jeździ nudnym samochodem z silnikiem diesla.

Zdjęcie: Maciej Kurczalski, https://www.facebook.com/3MFOTOpl

Zdjęcie: Marcin Bańkosz

Pontiac Trans Am – amerykański klasyk na polskich drogach

Czym cechują się wozy sprowadzane zza oceanu? Czy warto mieć swojego “amerykańca”? Takimi samochodami trzeba się po prostu nauczyć jeździćmówi Tomek. Na przykładzie swojego egzemplarza opowiada czym cechują się tego rodzaju wozy. Po pierwsze są one bardzo zrywne, brak turbosprężarek powoduje, że naprawdę czuć moc od samego dołu i trzeba w związku z tym naprawdę uważać. Dodatkowo te auta są też pozbawione wszelkich systemów bezpieczeństwa co sprawia, że ma się bardzo dużą kontrolę nad maszyną. Jazda takimi klasykami jest po prostu inna i trzeba ją naprawdę lubić. – Te samochody są przystosowane głównie do jazdy po amerykańskich drogach, które są dużo szersze. Bardzo trudno się nimi skręca i problem może sprawiać także hamowanie. Jednak jest w nich coś, co daje bardzo duże poczucie wolności i swobodydodaje. Dodatkowo tego rodzaju auta są bardzo długie, parkowanie 5 metrową maszyną nie należy do najłatwiejszych czynności w polskich warunkach. Nawet wsiadanie może niektórym sprawić problem! W aktualnym aucie Tomka siedzi się praktycznie na podłodze i często ma się wrażenie, że nie wiadomo gdzie kończy się maska.

Zdjęcie: Maciej Kurczalski, https://www.facebook.com/3MFOTOpl

Kto najczęściej się ogląda się na ulicy za amerykańskim samochodami? Jak wyglądają zloty miłośników aut sprowadzonych zza oceanu? Na te pytania poznacie odpowiedź w drugiej części artykułu! Tomek zdradza także czy pozwala wsiadać za kółko swojego wozu komuś innemu.

Dodaj komentarz