Wspomnienia z Belgii

26Wrzesień 2012

2.09.2012 sześciu chłopaków z .Netu wybrało się na tygodniową delegację do siedziby Orbit One w mieście Gent w Belgii w ramach współpracy outsourcingowej z Klientem.

Niewątpliwie najciekawszym elementem tego wyjazdu są szczegóły implementacji nowych funkcjonalności jakie udało nam się zrealizować w tym czasie, lecz brak na nie miejsca w tym wpisie, nad czym ubolewam. Co gorsza nie pozwolono mi nawet zamieścić kodów źródłowych.

No ale koniec tych sucharów…

Podróż

Gdy znaleźliśmy się już w JTransicie szybko uświadomiliśmy sobie, że będziemy się nudzić przez najbliższe kilkanaście godzin, bo ile można rozmawiać o C#’ie i Visual Studio. Postanowiliśmy uderzyć w klasykę, więc udaliśmy się po napoje (oczywiście bezalkoholowe). Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, ponieważ podróż minęła nam szybko i wesoło.

Belgia

Belgia szału nie robi. Ładne, czyste i zadbane miasto, spokojni i radośni ludzie – wszyscy mówią dobrze po angielsku, generalnie nuda, nie to co u nas. Problemem są tylko Afro-Belgowie, ponieważ nie widać ich w nocy i o zderzenie się idąc ulicą nietrudno.

Piwo

Na uwagę zasługują zdecydowanie belgijskie piwa (oczywiście bezalkoholowe). Pomimo mniejszej pojemności – 0,3 l nadrabiają mocą – przeciętne mają 6-8%, mocniejsze 10-12% i ciągle smakują dobrze. Testowaliśmy je codziennie, a na drugi dzień nigdy nie było problemów z pracą od 8:00 przez 9-10h.

A tak na poważnie, to Belgia nie kopie nam tyłka tylko w jednej dziedzinie:

Kobiety…

Wpisy na tym blogu muszą być pozytywne, jak programy z Kingą Rusin, więc nie mogę zgłębić tego tematu. Ujmę to tak, że szczerze polecam naszym JKobietkom wyjazd do Belgii na poprawę samopoczucia, bo na brak zainteresowania wśród mężczyzn na pewno nie będą narzekać.

Dodaj komentarz