Kategorie:

W życiu trzeba sobie wyznaczać cele… a jako, że w zeszłym roku moim celem było pokonanie dystansu półmaratonu to w tym roku przyszedł czas na pełny maraton, czyli ponad 42km. Zadanie tym trudniejsze, że przed przystąpieniem do biegu nigdy nie przebiegłem więcej niż 27km, ale co tam, pomyślałem – dam radę :)

W dniu maratonu niestety pogoda nie dopisała – przez 4 godziny biegu padał deszcz, a każda próba ściągnięcia kurtki przeciwdeszczowej kończyła się gwałtownym wychłodzeniem organizmu. Sporo ludzi miało fajne patenty, bo w workach na śmieci wycięli dziury na głowę i ręce i w takim oto stroju gnali do przodu.

Wszystko szło dość dobrze do ok 37km, gdzie nogi odmówiły posłuszeństwa – tempo spadło, głód zajrzał w oczy! Wtedy pozwoliłem dogonić się prezesowi :), z którym do końca biegu wymienialiśmy co zjemy po dotarciu na metę.

Perspektywa pizzy w rozmiarze XXL pozwoliła więc na osiągnięcie upragnionego celu. Swój pierwszy maraton zakończyłem z czasem 4h 9min, ale nie to jest najważniejsze. Najbardziej cenny jest dla mnie fakt, że zdobyłem złoty medal – który dostał każdy kto dobiegł do mety :)

Dodaj komentarz