Kategorie:

Słońce, plaża, niebieski leżak i muskularny Latynos podsuwający mi tacę wypełnioną chickenburgerami z JFood Truck. Wyciągam swoją pulchną łapkę po kolejnego, kiedy do mych uszu dochodzi jakiś niepokojący dźwięk…

Co to jest, myślę? Kataryniarz na plaży? Sprzedawca gofrów zainwestował w podkład muzyczny? Hmm.. Dźwięk coraz głośniejszy i jakby znajomy.. Latynos wyrywa mi burgera z ręki i staje się coraz bardziej przezroczysty. Otwieram oczy. Już wiem co to było – po co ten cholerny budzik dzwoni?! I nagle, jakby ukłucie igłą, dociera do mnie myśl – to już dziś! Silesia Marathon! Tym razem nie mogłam odwrócić się na drugi bok z myślą „potrenuję jutro”.

Nastał dzień prawdy…

Niepewnym krokiem poszłam do kuchni, przygotować sobie mistrzowskie śniadanie, myśląc wciąż o burgerach ze snu i przeklinając się za pomysł startu w tym biegu. Ale odwrotu już nie było. Kolorowa JCommercowa koszulka zakładana w pośpiechu poprawiła mi humor – hej, przecież nie biegnę sama, będzie ok! Pogoda w sam raz, nie za zimno, nie za ciepło, słonko nieśmiało zaczyna wyglądać zza chmur. W trakcie rozgrzewki przeprowadzanej wspólnie z innymi JBiegaczami, doszliśmy do wniosku, że najbardziej trzeba rozgrzać głowę – tylko ona może pomóc, kiedy mięśnie już zaniemogą. I tak też było.

Po początkowej euforii na pierwszych 10 km (jestem Bogiem, cała trzypasmówka moja!) przyszły momenty cięższe. Tu kolanko rwie, a tu coś w boku kłuje. Ale nie wolno było się poddawać – dam radę! Biegliśmy nie tylko dla siebie i własnej satysfakcji – cały JTeam „biegł dla Magdy”. Kibice na trasie bardzo pomagali, choć przyznam, że część oczekiwała czegoś w zamian – „da mi Pani koszulkę?!”. Nie dałam.

Cała, zdrowa (choć troszkę obolała) i w koszulce dotarłam do mety. Reszta naszych także zameldowała się tam  w regulaminowym czasie – jedni szybciej, drudzy wolniej, jednak wszyscy w doskonałych humorach. Ja zaliczam się do tych wolniejszych, jednak udało mi się poprawić swój wynik z poprzednich półmaratonów – zobaczyłam światełko w tunelu! Mając doskonałe wzory do naśladowania w JTeam, w przyszłym roku obiecuję poprawę:)  A wszystkich niebiegających zachęcam do spróbowania swoich sił – warto  zakochać się w bieganiu, co na pewno potwierdzi nasza Kasia, która już zapisała się na kolejny półmaraton. Bieganie wpływa również doskonale na sen, o czym miałam okazję przekonać się w noc po półmaratonie – ach, ten Latynos..

Karolina JCommerce Silesia Marathon

Dodaj komentarz