Kategorie:

MPSC 2010 zaczynam w Katowicach, przede mną  344 km. Nie odbierałoby mi to tak bardzo ochoty do podróży gdyby nie fakt, że droga do miejsca docelowego przebiegała przez Gierkówkę z główną atrakcją włącznie – Jankami i centrum Warszawy. Niespodzianki nie było :> Po licznych przewężeniach, objazdach i ciągnących się korkach w końcu dojeżdżam do celu. No właśnie, nie napisałem jeszcze o samym miejscu. Konferencja odbyła się w Centrum Kongresowym Warszawianka położonym nad Jeziorem Zegrzyńskim, podobno znanego między innymi z kongresów organizowanych przez grupy, których członkowie zwą siebie „elitą Polski”. Jak się później okazało, miejsce godne polecenia.

Źródło: Microsoft Sp. z o.o.

Holem i korytarzami przewijają się znajome osoby, partnerzy biznesowi. Po zarejestrowaniu mieliśmy czas na obiad, parę słów komplementujących wybór miejsca konferencji, rozmowę o bieżących projektach, następnie ruszyliśmy do sali konferencyjnej gdzie zawodowa ekipa przygotowała show. Poszukałem miejsca blisko konsolety, tak przezornie aby mieć przynajmniej odrobinę rozrywki. Jeżeli ktoś uczestniczył wcześniej w podobnym wydarzeniu, wie jak interesujące mogą być tego rodzaju wystąpienia.  Ale tym razem przyznam, że było rzeczowo i sprawnie. Wtajemniczonym potwierdzę, że tematyka w dużej mierze dotyczyła nowego podejścia w usługach IT – „cloudingu”. Ale czy „nowego” to dobre słowo, w przypadku MS – tak. I dlatego też hasło było prawie że przewodnim. Nie jest tajemnicą, że ekipa z Redmond przespała temat i mają co nadrabiać. Tak więc wszyscy zebrani na sali byli zachęcani do podjęcia rękawicy i starań o ojcostwo dla sukcesu jakie stwarza Platforma Microsoft Azure 🙂 … dlaczego nie!

Drugim wątkiem były zmiany w programie partnerskim. I tą część skwituję krótko i buńczucznie… Nareszcie! Nadchodzą czasy prawdziwych kompetencji, popartych wiedzą, doświadczeniami i referencjami 🙂

Na koniec wystąpił Robert Gwiazdowski (http://www.blog.gwiazdowski.pl/) jako gość specjalny, który jeszcze bardziej podniósł wartość sesji, opisując w błyskotliwy i zabawny sposób mechanizmy naszej rodzimej gospodarki, akcentując kurioza jakie fundują nam na Wiejskiej.

Wracając do konsolety i wartości technicznej, to nie odbiegała ona od dobrej zawartości merytorycznej. Skrupulatnie ułożony i zapewne przećwiczony program sprawił, że widowisko trwające 5 godzin było ciekawe i interesujące. Liczba sprzętu multimedialnego, a i liczebność samej ekipy nie odbiegała bardzo od  imprez koncertowych wielkiego kalibru. Wielkość konsolety porównywalna do tej na ostatnim występie Rammstein w Spodku, który uznaję za majstersztyk. Tylko jakoś tak mniej dymu i zapachu palonej nafty w powietrzu, ale trudno się dziwić gdyż od Jacka Murawskiego (lider grupy Microsoft) umiejętności pirotechnicznych nie musimy oczekiwać.

Nie będę wysilać się na komplementowanie sesji, prelekcji, które były wypełnieniem drugiego dnia konferencji. W paru uczestniczyłem i chciałbym złożyć ukłon w kierunku prelegentów, prawdziwych pasjonatów – bardzo dobre przygotowanie i prowadzenie. Jednak to hol hotelowy oraz wieczorowa pora były najmocniejszym punktem programu. To tam w kuluarach przekonałem się, że było warto pokonać te 344 km. W drodze powrotnej natomiast dopingowała mnie żona wraz z synkiem.

Na zakończenie przeczytałem powyższy tekst, czy aby trzyma się kupy. Brzmi prawie jak artykuł sponsorowany, ale wszystkich podejrzliwych zapewniam, że nie sprzedałem swej duszy 😉

Co do wieczorów (już pisałem ważny punkt programu)… było hucznie, towarzysko, do 5 nad ranem i ani słowa więcej.

Dodaj komentarz