Michał Radka – nasz Team Manager jest m.in grotołazem, nurkiem i pilotem motoparalotni. Z pierwszej części wywiadu dowiedzieliście się skąd wzięła się u Michała pasja do latania. Dzisiaj porozmawiamy o lataniu zawodniczym i o tym jak powstał film promujący Stadion Śląski. 

Pierwszą część wywiadu możesz przeczytać  TUTAJ.

Jak to się dzieje, że z amatora stajesz się zawodowcem?
To jest cały proces, bo latanie zawodnicze jest zupełnie inne niż latanie amatorskie. Lata się w zupełnie innych warunkach – dużo trudniejszych. Poza tym trzeba nauczyć się liczenia różnych nawigacji, deklaracji czasowych i trzeba latać na trochę lepszym sprzęcie, jeśli chodzi o jego zwrotność i szybkość. Mnie wejście do latania zawodniczego poszło dość gładko, bo latam już bardzo długo.

Czym w takim razie różni się latanie sportowe od rekreacyjnego?
To tak, jakbyś porównała jazdę kabrioletem po chorwackim wybrzeżu do jazdy jednomiejscowym bolidem po torze wyścigowym. Jedno i drugie ma koła i kierownice (śmiech).

Jeden z pilotów powiedział kiedyś, że paralotniarstwo jest bezpieczniejsze niż jazda samochodem. Zgadasz się z tą opinią?
Najważniejsze jest dobre wyszkolenie i wiedza, po dobrym kursie wiesz, jak latać bardzo bezpiecznie i potrafisz ocenić warunki. Jeśli masz też dobrej jakości sprzęt to latanie jest mega bezpieczne.
Paralotniarstwo, jest w zasadzie rekreacją. Jakość sprzętu jest teraz tak wysoka, że wystarczy nie przeszkadzać paralotni i krzywdy sobie nie zrobisz.

Na jakiej wysokości leciałeś najwyżej?
Ludzie często mnie o to pytają. (śmiech)
W tym momencie zawsze zaczynam opowiadać o strefach. Mieszkamy w strefie, która znajduje się między dwoma lotniskami – katowickim i krakowskim. Strefa wokół lotnisk to 2 obszary, w których w ogóle nie można latać. Poza tymi rejonami jest wprowadzone ograniczenie wysokości, ponieważ są to miejsca, gdzie samoloty podchodzą do lądowania.
Jeżeli miałbym mówić o mojej najwyższej wysokości, to w miejscach, gdzie zazwyczaj latam będzie to – w zależności od regionu – 700-900 m. To jest maksymalna dozwolona tu wysokość. Żeby móc latać wyżej, musiałbym pojechać gdzieś dalej, gdzie nie ma ograniczeń.

Są takie miejsca?
Są. W Polsce np. Mazury.

Niedawno odbyła się konferencja prasowa i premierowy pokaz filmu promującego Stadion Śląski oraz Kadrę Narodową Aeroklubu Polski. Odegrałeś w nim jedną z głównych ról. Skąd pomysł na promocję Stadionu Śląskiego?
Widziałem, jak budowali stadion i od razu wiedziałem, że da się latać w środku! Zamarzyłem sobie, że zrobię taki lot, gdy skończy się remont.
Film jest akcją, z której wszyscy są zadowoleni: ja chciałem polatać, władze stadionu dostały film i promocję, to samo sportowcy, którzy wzięli udział w akcji – biegaczka Justyna Święty i kolarka Eugenia Bujak.
Dostaliśmy obiekt, który był oświetlony tak jak przy transmisjach telewizyjnych, więc miałem największy plac zabaw, na jakim w życiu byłem (śmiech). Było to też wyzwanie, jeżeli chodzi o latanie.
Niestety Paweł Kozarzewski i Marcin Krakowiak (piloci kadry narodowej) byli szybsi i zrobili podobną akcję na Stadionie Narodowym. W tym roku dostali nawet za to nagrodę – Cumulusa lotniczego w kategorii extreme.

paralotnie na stadionie śląskim

Długo trwała organizacja całej akcji?
Trochę trwała. Problemem była dostępność sportowców, którzy przez większość swojego czasu przebywają za granicą. Gienia np. jest w Polsce może przez miesiąc na przestrzeni całego roku.
Sam film natomiast nakręciliśmy w jeden dzień. Lataliśmy od rana do wieczora. Oczywiście z przerwami, bo w ciągu dnia wiatr zaczynał wiać na tyle mocno, że byłoby to niebezpieczne.
Poza tym trzeba było ogarnąć dużo rzeczy technicznych np. mierzenie prędkości wiatru na stadionie, żeby wiedzieć co się dzieje. Przez tunele jest np. punktowy przedmuch i trzeba mocno na to uważać, żeby nie rozwalić siebie i stadionu.

Nie rozwalić stadionu?
Tak. Władze stadionu najbardziej martwiły się o bieżnię, dlatego że jest ona wykonana ze specjalnego materiału, który kosztuje fortunę. Podobnie zresztą jak certyfikacja bieżni do zawodów międzynarodowych w najwyższych kategoriach.
Jeżeli doszłoby do uszkodzenia bieżni, to stadion mógłby stracić certyfikat np. na przeprowadzenie Mistrzostw Europy w lekkiej atletyce. Cały stadion musiałby być certyfikowany jeszcze raz.

Trzymając się klimatu osiągnięć – czy masz coś, co chciałbyś osiągnąć w paralotniarstwie?
Mam swój plan na to, jak będę latał i bardzo chciałbym go zrealizować.
W zeszłym roku zacząłem startować w zawodach, żeby zobaczyć czy w ogóle będę w stanie konkurować. Okazało się, że zdobyłem 2. miejsce w klasyfikacji generalnej Polskiej Ligi Motoparalotniowej i teraz chcę przejść do tej najwyższej kategorii, czyli do Pucharu i startować z topowymi polskimi zawodnikami.
Niestety na razie nie mam z nimi żadnych szans. Jest między nami ogromna różnica sprzętowa i różnica umiejętności. W Pucharze rywalizują przeważnie zawodnicy Kadry Narodowej, a Polska Kadra Narodowa to jedna z najlepszych i najbardziej utytułowanych ekip na świecie. Także chcąc latać w zawodach w Polsce trzeba być gotowym do walki z najlepszymi na świecie.
Mój plan jest taki, żeby w tym roku latać tak, aby nie popełniać błędów na różnych konkurencjach i żeby nauczyć się precyzyjnie dowozić punkty do końca.
Są to trochę inne cele niż topowych zawodników. Oni się będą ścigać o każdą sekundę, a ja chcę się nauczyć być przewidywalnym i pewnym w lataniu na najwyższym poziomie. Dopiero potem, na jesieni zamierzam zmienić sprzęt na taki który pozwoli osiągać najwyższe wyniki i spróbuję z nimi walczyć. W tym roku mam inne cele.

W takim razie pozostaje mi życzyć Ci wytrwałości i dalszych sukcesów!

 

Jesteście ciekawi jak wyglądała realizacja filmu „od kuchni”? Zobaczcie co przygotował dla Was Michał.

BIO
Michał Radka – Team Manager Delivery PL w JCommerce i zawodnik Polskiej Ligi Motoparalotniowej. Pilot paralotni z 20-letnim stażem. Fotograf lotniczy.
Jego pasje możecie śledzić tutaj: https://www.facebook.com/foto.lotnicze/

michał radka

paralotniarz

Dodaj komentarz