Uwaga! Amerykaniec jedzie!

Jeżdżenie po polskich drogach tak nietypowym autem jest równoznaczne z tym, że wzbudza ono duże zainteresowanie. Nieodłącznym elementem każdej podróży naszego .NET Developera są spojrzenia pełne ciekawości, które często zauważa na ulicy. Mimo tego, że bardzo lubi pokazywać swojego Pontiaca na zlotach, to nie kupił go po to, aby oglądały się za nim dziewczyny! Jak mam być szczery to kobiety nie bardzo zwracają uwagę na mój samochód. Tak naprawdę to oglądają się za nim faceci  – śmieje się Tomek. W swoim aucie najbardziej lubi jego wygląd i mocny silnik. Dodatkowo palenie gumy naprawdę uzależnia i człowiek często nie potrafi się powstrzymać od kręcenia bączków. – Moje obecne auto to uboga wersja Corvetty, tylko nadwozie jest nieco inne, bardziej przestronne – mówi. Pontiac to docelowy samochód Tomka, ale w jakiś sposób będzie chciał go jeszcze trochę zmodyfikować. – Tak naprawdę ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia – mówi.  Nasz programista zna osoby, które kupiły najgorsze, najtańsze wersje amerykańskich wozów i własnymi rękami zamieniły je w prawdziwe perełki. Chociaż samo znajdowanie części na rynku można porównać do poszukiwania skarbów, a  ściąganie ich ze Stanów jest bardzo czasochłonnym procesem. Jednak kiedy już się je znajdzie, a potem trzyma już w rękach – satysfakcja jest niesamowita!

 

Zdjęcie: Tomasz Paradowski, https://www.facebook.com/MLWSF/

 

Klub amerykańskich klasyków

Tomek swojego Pontiaca zarejestrował w klubie zrzeszającym wszystkich miłośników amerykańskich wozów, którzy posiadają także swoje forum gdzie wymieniają się wiedzą i doświadczeniem. Można tam znaleźć nie tylko porady, ale także realną pomoc. Taka historia przydarzyła się jednemu z forumowiczów, który przez dwa lata kolekcjonował części i składał swoje auto. Włożył w to dużo serca, czasu i pieniędzy, a wszystko po to, aby móc wykręcić najlepszy czas na lotnisku. Kiedy nastały długo oczekiwane zawody, niestety po 3 przejeździe coś mu pod maską wybuchło, a jak ją otworzono to okazało się, że teraz z silnika można zrobić już tylko stolik. Najbardziej niesamowite w tej historii jest to, że ludzie z forum zrobili zbiórkę, aby go wspomóc i kupili mu nowy silnik. On o niczym wcześniej nie wiedział! Można powiedzieć, że jesteśmy jedną dużą grupą przyjaciół, która się po prostu wspiera – mówi. Osobiście nie zdarzyło mu się nigdy stanąć na środku drogi, raz miał awarię, kiedy pompa odmówiła posłuszeństwa i nie podawała odpowiedniej ilości paliwa. Wymiana tego elementu zajęła mu aż cztery godziny, ale własnoręcznie udało mu się naprawić auto, aby dalej mogło śmigać. Warto także wiedzieć, że zgodnie z etykietą forum auta znajdujące się w takim klubie posiadają swoją oficjalną historię, dzięki czemu można poznać wszystkie szczegóły z przeszłości takiego amerykańskiego wozu.

 

Zdjęcie: Maciej Kurczalski, https://www.facebook.com/3MFOTOpl

 

American Car Mania

Programista jeździ także na zloty fanów aut sprowadzanych zza oceanu, na których pojawiają się ludzie z całej polski, ale także z zagranicy. Samochody trochę stały się wymówką do tych spotkań, na zlotach większość osób tak naprawdę się zna i wspiera. Tutaj chodzi o klimat tych wydarzeń i ludzi, którzy biorą w nich udział – mówi. A jak wyglądają same zloty?  To tak naprawdę spotkania niesamowitych wariatów, którzy mają totalnego bzika punkcie klasyków. Jeden chłopak kupił sobie ciężarówkę Peterbillt i jeździ nią na zloty! –  komentuje. Te zloty to spotkania ludzi, którzy mają wspólną pasję i lubią rozmawiać o samochodach godzinami, znikają też wszelkie podziały – nie jest ważne kto czym jeździ i czym się zajmuje. Liczy się hobby i dobra zabawa. Takich imprez jest naprawdę dużo i w miarę swoich możliwości Tomek bierze udział w większości z nich. Krakowskie klasy nocą, Klasyczna niedziela w Będzinie, zlot w Olesnie czy American Cars Mania to dla niego stałe punkty swoich wycieczek. Ostatnia impreza to duże święto w Miliczu, podczas którego organizowana jest największa w Polsce parada samochodów znanych z amerykańskich filmów i kojarzona z ikonami kultury zza oceanu. Trasa ma 20 km i na całej jej długości można spotkać fanów, którzy specjalnie przyjeżdżają na to święto klasyków.

 

 

Zdarza Ci się pozwalać prowadzić swoje auto?

W ogóle nie mam z tym problemu! Kiedy kupiłem swojego Pontiaca, to pierwszą osobą, która wsiadła za jego kółko była moja mama! Dodatkowo jak przyjechałem nim pierwszy raz do firmy to musiałem wykręcić parę rundek wokół firmy i przewieźć kolegów z pokoju! –  podsumowuje na koniec Tomek.

Dodaj komentarz