W 2017 roku ruszyliśmy w JCommerce z nowym programem wewnętrznym – JPasje. Ma on na celu promowanie zasady work-life balance oraz wspieranie naszych JPeople w realizacji ich hobby oraz marzeń z nimi związanych. To także sposób na lepsze poznanie kolegów w organizacji, z którymi na co dzień często utrzymuje się głównie kontakt mailowy lub telefoniczny. I. edycję JPasji głosami naszych pracowników wygrali Mikołaj – Senior Java Developer z biura JCommerce w Poznaniu i Ania – Business Analyst z biura w Krakowie. Czas poznać głównego laureata – Mikołaja Kędzierskiego, który kilka lat temu zafascynował się stolarstwem. Skąd się wzięło jego zamiłowanie do drewna oraz jak wykorzystał wygrane 4500 złotych? O tym dowiecie się z poniższej rozmowy.

 

 

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze stolarstwem? Pamiętasz ten moment?

Wszystko zaczęło się, kiedy  w warsztacie dziadka mojej żony znalazłem starą, pochodzącą z przełomu XIX-XX wieku strugnicę. Strugnica to taki stół stolarski z imadłami, który służy do  przytrzymania obrabianego elementu. Zacząłem rozmawiać z dziadkiem na ten temat i okazało się, że jest to temat bardzo wdzięczny. Jakiś czas później w czasie wichury na pole teściów przewróciło się drzewo. I tak – mówiąc metaforycznie – materiał do pracy spadł mi z nieba. Jego wykorzystanie było więc czymś jak najbardziej oczywistym.

 

Samo posiadanie materiału i jakiejś bazy warsztatowej to jeszcze nie wszystko. Początki zabawy w drewnie na pewno nie były od razu kolorowe?

Tak się akurat złożyło, że zawsze miałem zacięcie do majsterkowania, które okazało się bardzo przydatne w kontekście mojego zainteresowania stolarstwem. Wcale nie trzeba mieć wielkich umiejętności żeby zacząć. Wiedzy jest pod dostatkiem w Internecie – tzw. woodworking jest bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych, są materiały i gazety anglojęzyczne, mamy także kilku polskich youtuberów i blogerów. Mając wiedzę teoretyczną trzeba zacząć próbować i działać. Efekt końcowy jest łatwy do oceny. Oczywiście łatwiej byłoby mając kogoś, kto jest to wszystko w stanie pokazać. Pewne rzeczy, których nie jestem w stanie zrobić u siebie sam, wykonuje dla mnie znajomy stolarz. To prawdziwa przyjemność móc zobaczyć jak pracuje profesjonalista.

 

 

Jak wygląda zatem Twoja przestrzeń, gdzie realizujesz swoją pasję?

Śmieję się, że aktualnie mam warsztat w wersji 1.0. Z racji tego, że mieszkam w Poznaniu, wszelkie prace związane z hobby mogę realizować jedynie weekendowo, kiedy jestem u moich teściów. Ten warsztat to garaż po dziadku, który zaaranżowałem na swój sposób – poprzenosiłem meble, wstawiłem stare biurko, imadło, wspomnianą już strugnicę, dokupiłem trochę narzędzi ręcznych i tak właśnie wyglądały początki. Obecnie staram się tak organizować swoją pracę, żeby móc jak najintensywniej i najefektywniej wykorzystać ten czas w weekend. Zdarza się tak, że całą sobotę spędzam w warsztacie.

 

Jakie niezbędne elementy powinny znajdować się w warsztacie stolarza? Ich skompletowanie to pewnie nie jest tania rzecz?

Generalnie jest to studnia bez dna. Podstawowe rzeczy to narzędzia ręczne, dłuta stolarskie, piły, strugi ręczne. Wydając 500 złotych na początek, mając czas, chęci i dużo samozaparcia, spokojnie tymi narzędziami możemy się już bawić. Rozwija to precyzję, lecz ciężko uzyskać dokładność, powtarzalność oraz wydajność bez posiadania poważniejszych narzędzi. Z drugiej strony na sam zestaw do ostrzenia narzędzi ręcznych można wydać nawet 1000 złotych. Przy pracy narzędziami ręcznymi potrzebna jest strugnica. Kolejnymi elementami są elektronarzędzia, które bardzo ułatwiają i przyspieszają pracę. Na nie tak naprawdę można wydać nieskończoną ilość pieniędzy. Rozsądny zestaw na początek to pilarka ręczna, dobra wkrętarko-wiertarka, szlifierki, strugi elektryczne, wyrzynarki. A potem już idzie z górki…

 

 

 

Skądinąd wiem, że do swoich projektów nie używasz metalowych elementów i jesteś tradycjonalistą. Co to znaczy – tradycyjne ujęcie w kontekście wytwarzania drewnianych produktów?

Chodzi mniej więcej o to, że dwa drewniane elementy można ze sobą połączyć na wiele sposobów: najprostszym jest użycie kątownika lub wkrętów do drewna. Jednak te elementy są widoczne. Jest to akceptowalne w rozwiązaniach „gospodarczych”, natomiast w przypadku mebli warto ich unikać i stosować tradycyjne połączenia stolarskie np. pióro-wpust,  jaskółczy ogon, gniazdo-czop. To jest właśnie czysta stolarka, czyli coś, co mi się podoba i co mnie interesuje. Dopóki nie muszę z tego żyć i zarabiać na tym pieniędzy, mogę sobie pozwolić na to, żeby robić to ręcznie i nie iść na łatwiznę. Takie rozwiązanie daje naprawdę sporo frajdy.

 

Z czego jesteś najbardziej dumny spośród rzeczy, które wyszły spod Twoich rąk? Co sprawiło Ci największą trudność, a co Ci daje największą satysfakcję?

Stolik i krzesło dla córki to pierwszy projekt jaki zrealizowałem i do niego mam duży sentyment, szczególnie, że moja córka korzysta z tych mebli na co dzień. Ostatnio robiłem też donicę ogrodową. W ogóle cała przygoda zaczęła się od tego, że rozbudowałem drzwiczki do wędzarni i choć to nie stolarka, to właśnie z tej wędzarni jestem bardzo dumny, gdyż zrobiłem ją od a do zet. Począwszy od dziury w ziemi, wyrwania drzew z korzeniami, i zbudowania aż po dach. Natomiast jeśli chodzi o stolarskie rzeczy,  fajnie widzieć, że coś, co stworzyłem, sprawia komuś radość – poza meblami dla córki były to na przykład rzeczy bardziej użyteczne, takie jak obrabiane ręcznie deski do krojenia. Z jakiegoś powodu bardzo lubię też ręczne struganie, czyli heblowanie drewna. Jest to bardzo męczące, ale jednak sprawia dużo satysfakcji i pomaga mi się odstresować. Dodatkowo obrabiane drewno iglaste bardzo przyjemnie pachnie. Największe trudności sprawia mi zachowanie dużej dokładności. Tutaj nie mierzy się w centymetrach tylko milimetrach, a de facto nawet cząstkach milimetrów. Połączenia powinny się trzymać bez kropelki kleju, klej powinien być jedynie dla pewności. Takiego poziomu jeszcze nie posiadam, ale do niego dążę.

 

 

 

Jak wykorzystałeś nagrodę z programu JPasje?

Miałem naprawdę spory ból głowy co za te pieniądze kupić. Starałem się jednak wybrać te rzeczy, na które sam bym sobie normalnie nie pozwolił. Dlatego chciałem uzupełnić swój sprzęt o rzeczy droższe i lepsze, a mianowicie: piłę stołową, ukośnicę i wiertarkę stołową. Niestety z racji tego, że w warsztacie nie posiadam ogrzewania, nie udało mi się ich do niego wstawić. Czekam z utęsknieniem na wiosnę.

 

Powiedz jeszcze na koniec słowo o swoich planach na przyszłość związanych ze stolarstwem.

W planach mam warsztat 2.0, adaptuje pod niego większe pomieszczenie, będę robił wylewkę, instalację elektryczną i ogrzewanie, żeby móc pracować również zimą. Poza tym będę robił kolejne rzeczy dla córki: domek na drzewie, plac zabaw, łóżko (ma być piętrowe ze zjeżdżalnią, więc plan jest ambitny). Chciałbym również zająć się renowacją starej strugnicy lub zbudować nową.

 

Dodaj komentarz