W tym roku ukazała się V już edycja naszego kalendarza #WomenInIT, w którym od samego początku pojawiały się kobiety pracujące w JCommerce (takie też było pierwotne założenie). 
W ten sposób kilka lat temu chcieliśmy pokazać, że IT to nie tylko męski świat. Okazało się, że kalendarz na stałe wpisał się w koloryt naszej organizacji. Ta rocznica to także dobry pretekst, żeby przypomnieć dotychczasowe oblicza JKalendarza i wziąć pod lupę proces jego powstawania.

Czy przez tyle lat można pozostać kreatywnym jeśli chodzi o pomysły na ukazanie kobiet w świecie IT? Co mają do powiedzenia twórcy i uczestniczki? Tego dowiecie się, z lektury poniższego materiału. Żeby móc przekrojowo spojrzeć na wszystkie edycje kalendarza, musimy cofnąć się do czasu, kiedy sam pomysł dopiero dojrzewał w głowach jego twórców.

 

 Idea narodziła się rok przed powstaniem pierwszej edycji. Z realizacją pomysłu musieliśmy jednak poczekać, ponieważ wówczas w JCommerce nie było jeszcze 12 przedstawicielek płci pięknej, a my chcieliśmy aby każdy miesiąc reprezentowała inna kobieta. Chcieliśmy zrobić coś, czego jeszcze nie było na rynku oraz pokazać kobiety, z którym na co dzień współpracujemy. Równie ważny był przekaz, że branża nie jest zdominowana wyłącznie przez mężczyzn. – mówi Kinga Zyguła, PR & Marketing Manager.

 

WomenInIT JCommerce 2015_2

 

Do pracy nad realizacją kalendarza zaproszona została oczywiście kobieta-fotograf – doświadczona w swojej profesji, która swego czasu także pracowała w JCommerce, więc świetnie znała klimat firmy oraz pracujących w niej ludzi. – Zawsze miałam bardzo dużą dowolność w działaniu. Pomysł przede wszystkim musiał mi się podobać. Pierwsza edycja to owoce sesji, gdzie pokazywaliśmy fragmenty ciała. Chodziło o pokazanie zmysłowości, nie przekraczając przy tym pewnej estetyki komfortu. Udział w projekcie zawsze jest dobrowolny, kto ma ochotę – zgłasza się. Nie robimy żadnej weryfikacji. To, czy uczestniczka jest szczupła, krągła czy umięśniona – nie ma żadnego znaczenia. Jest to również kwestia zaufania. Dziewczyny z którymi pracuję wiedzą, że mogą mi zaufać i że będzie dobrze. – opisuje swoją pracę autorka zdjęć, fotograf Dorota Siemieńska-Zyguła.
Od roku 2014 w kalendarzach JCommerce pojawiały się kolejno takie motywy jak: ciało fragmentaryczne/kadrowane, zdjęcia portretowe, akty z wykorzystaniem kawałków materiału, sesja z wykorzystaniem makijażu fluorescencyjnego i najnowszy – Wild SpirIT, gdzie dominuje natura.

 

WomenInIT JCommerce 2016

 

W trakcie sesji powstaje bardzo dużo pięknych fotografii, jednak nie wszystkie mogą trafić do kalendarza ze względu na ograniczenia, jakie ta forma za sobą niesie, a przecież całość musi spinać się koncepcyjnie. – Na pamiątkę dziewczyny zawsze dostają więcej zdjęć. Całość wymaga akceptacji naszych modelek, wspólnie przeglądamy to, co zostało wybrane. Oprócz całej sfery estetycznej kładziemy również nacisk na ekologię przy samym procesie wydruku. Na efekt finalny składa się bardzo wiele elementów, trzeba operować pomysłem jako całością. – dodaje Dorota Siemieńska-Zyguła.

 

WomenInIT JCommerce 2016

 

Udział w przedsięwzięciu to też okazja do nabycia pierwszych doświadczeń na planie zdjęciowym dla uczestniczek.- Pomyślałam, że skoro do tej pory nie znalazłam się w żadnym kalendarzu, to może to być ostatnia szansa. A fajnie jest mieć takie doświadczenie oraz pamiątkę. W końcu co profesjonalny fotograf, to profesjonalny fotograf – tu ustawi, tam doświetli, a potem jeszcze przemaluje w Paincie (śmiech) –  tak opisuje swój udział w przedsięwzięciu Berenika Pietuch, tester aplikacji. – Do udziału w sesji do kalendarza na 2018 rok zachęciły mnie bardzo pozytywne wrażenia z poprzedniej edycji, gdzie oprócz profesjonalnego fotografa, była profesjonalistka od malowania ciała, czyli body-art. Sam pomysł wydawał się bardzo ciekawy, nie mówiąc o wykonaniu i efekcie końcowym – bajkowym wręcz!. Uważam, że każda dziewczyna powinna wziąć udział w takiej sesji. Dzięki temu może zobaczyć jaka jest piękna i jak świetnie wychodzi na zdjęciach. Praca nad najnowszym wydaniem niosła za sobą sporo wyzwań, ponieważ musiałyśmy wykrzesać z siebie umiejętność grania ciałem. Czy się to udało – muszą to ocenić odbiorcy. Na pewno wszystko kobiety w kalendarzu wyglądają pięknie i niezależnie. Takie również powinny być na co dzień. – dodaje Justyna Korpula, testerka w JCommerce.

 

WomenInIT JCommerce 2018 WildSpiIT

 

Niejednokrotnie zdarzało się też tak, że plany i założenia ścierały się z rzeczywistością, która sprawiała, że trzeba było wykazać się sporą elastycznością. – Jako najciekawsze wyzwanie wspominam sesję z wykorzystaniem materiału – to wymagało od nas dużej inicjatywy twórczej. Różne ustawienia, wariacje przy fotografowaniu różnych figur, które czasem wymagały zaangażowania kilku osób do stworzenia idealnego kadru – wspomina Kinga Zyguła. Kalendarz to nie tylko kreatywna praca jego twórców. Jak się okazuje, może on być również inspiracją dla samych pracowników, a konkretnie męskiej części naszej załogi, która stworzyłą swojego rodzaju kontr inicjatywę z okazji Dnia Kobiet. O pomyśle i jego realizacji opowiada Michał Kufel, Java Developer i pasjonat fotografii – Pomysł był taki, żeby zorganizować z okazji Dnia Kobiet coś innego. Koledzy wymyślili więc kalendarz. Tak się złożyło, że mam do czynienia z fotografią, więc przyszli z tym pomysłem do mnie. Głównym założeniem był walor humorystyczny, choć oczywiście cała koncepcja musiała być spójna, mieć przysłowiowe ręce i nogi (albo dosłowne, w przypadku tego kalendarza). Przyniosłem zatem z domu swoje “foto-zabawki”, odseparowaliśmy* się na dwie godziny od reszty biura i zrobiliśmy własną sesję zdjęciową (w oklejonym szczelnie czarną folią jednym z pokoi w biurze – w ten sposób zadbaliśmy o efekt WOW i tajemniczość projektu). Była przy tym masa śmiechu, każde nasze zdjęcie było niejako odpowiedzią i nawiązywało do oficjalnego kalendarza  WomenInIT – niektóre były wręcz kopią kadru jeden do jednego, tylko modele byli męscy. Na przykład na jednym ze zdjęć w pierwotnej wersji, dziewczyna miała pomalowane paznokcie, więc chcąc być wiernym sztuce, kolega pomalował swoje paznokcie markerem, bo akurat to miał pod ręką. Efekt naszej pracy spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem wśród naszych koleżanek. My również śmiejemy się z tego do dzisiaj. Zapewne jesteście ciekawi, jak wyglądała męska odpowiedź na firmowy kalendarz. Niestety nie możemy jej zaprezentować, pozostanie owiana tajemnicą i zgodnie z założeniem twórców – tylko dla oczu JWomen. – Ta edycja limitowana jest dostępna tylko u niektórych osób. Coś jak kalendarz Pirelli. – dodaje z uśmiechem Michał.

Tak właśnie – w telegraficznym skrócie – wyglądało pięć lat JKalendarza. A może Wy macie jakieś pomysły, które powinniśmy wziąć pod uwagę realizując nasz kolejny kalendarz?

Dodaj komentarz