W dniach 5 – 7 marca sześciu #JPeople udało się na spotkanie do naszego klienta – niemieckiej firmy CORE – w celu zaplanowania prac na najbliższe 3 sprinty. Co udało im się zrealizować i jak wyglądała ich podróż do naszych zachodnich sąsiadów? Przeczytajcie relację Artura Piechuty – Senior Business Analyst.

W ramach naszej współpracy z CORE realizujemy projekt dla dostawcy usług z sektora ubezpieczeniowego, specjalizującego się w ubezpieczeniach samochodów na wypadek awarii. JCommerce jest odpowiedzialna za przygotowanie nowego systemu wspierającego wszystkie dziedziny biznesu klienta.

Sprawna współpraca

Spotkanie z klientem przebiegło bardzo sprawnie. Udało nam się skutecznie zaplanować prace na kolejne 6 tygodni i jednocześnie zsynchronizować zadania realizowane w tym czasie przez różne zespoły scrum’owe zlokalizowane w różnych krajach. Efekt i ogrom planowania doskonale przedstawia poniższe zdjęcie.

tablica z planem działania na kolejne 3 sprinty

Nasze zaangażowanie zostało bardzo pozytywnie odebrane, my sami też byliśmy pozytywnie zaskoczeni tym, jak szybko złapaliśmy wspólny język i nić porozumienia. Kto wie może tego typu spotkania będą odbywać się częściej?

Nie samą pracą człowiek żyje

Będąc w Niemczech grzechem byłoby nie spróbować regionalnego piwa, dlatego wieczorem udaliśmy się do lokalnego browaru. Okazuje się, że we Freiburgu ważą naprawdę dobry złoty trunek!
Poza tym stara część miasta, w której zlokalizowany jest browar jest wyjątkowo urokliwa: przepełniona małymi, brukowanymi uliczkami i starymi kamienicami. Można znaleźć tam nawet pozostałości z dawnych murów obronnych i jeden z najstarszych niemieckich uniwersytetów (z 1457 roku).

Co nas zaskoczyło?

Całą drogę do Freiburga – czyli ok. 1100 km – przejechaliśmy wyłącznie autostradami.
Natomiast w samym Freiburgu najpopularniejszym środkiem transportu jest rower. Jeździ ich tam najwięcej w całych Niemczech! Być może dlatego istnieją tam salony, które sprzedają kilka marek motocykli.
Poza tym jadąc do Niemiec warto znać chociaż podstawy ich języka. Większość Niemców dobrze komunikuje się po angielsku, jednak w mniejszych miejscowościach znajomość angielskiego nie jest aż tak bardzo popularna. Dlatego aby uniknąć widma śmierci głodowej warto zabrać ze sobą rozmówki polsko-niemieckie (śmiech).
A skoro wspominam już o językach – spotkanie u klienta było idealną okazją, żeby zobaczyć jak wygląda jego praca na co dzień. Obserwowaliśmy np. jak odbywa się wsparcie “techników” dla partnerów naszego klienta. Co ciekawe w pokoju, który obsługuje partnerów zagranicznych usłyszeć można aż 17 różnych języków!

Do zobaczenia!

Następna wizyta musi być zdecydowanie dłuższa – we Freiburgu zostało mnóstwo rzeczy, które chciałbym zobaczyć. Kto wie, być może kolejnym razem uda nam się zajrzeć nawet do Szwajcarii – do granicy z nią jest tylko godzina drogi. – relacjonuje Artur Piechuta, Senior Business Analyst w JCommerce.

 

panorama Freiburga

Komentarze:

Artur
9 kwietnia 2018 o 08:09

Karol, masz rację, że dłuższe planowanie kojarzy się z waterfallem. Określenie „planowanie” jest pewnym skrótem myślowym dla tego spotkania. Faktycznie był to „PI-Planning” (https://www.scaledagileframework.com/pi-planning/).

Karol Śpiechowicz
6 kwietnia 2018 o 10:06

Fajnie rozplanowane, ale trochę muszę zczelyndżować 😉 Zaplanowaliście pracę na 3 sprinty, co sugeruje, że pracujecie w metodykach zwinnych – czy zaplanowanie pracy na 3 iteracje do przodu nie jest zaprzeczeniem zwinności i jednocześnie nie ma wydźwięku waterfallowego? Co jeżeli w pierwszym sprincie coś Wam się posypie lub biznes nagle zmieni zdanie?

Dodaj komentarz